Wybieram nowy dom

Zgłosił się do mnie portal Extradom.pl z propozycją współpracy.
Bardzo mnie cieszą nowe wyzwania a nic bardziej niż możliwość wizualizacji projektów, no może jeszcze samo projektowanie wnętrz, ale nie o nim ten wpis.

Dostałam zupełną dowolność w wyborze tematu.
Weszłam zatem na stronę z projektami domów i pomyślałam:
Mogę mieć którykolwiek zechcę! Zatem który bym chciała?
Jako, że od 4 lat mam własny dom, teraz przy kolejnym, wybrałabym dom praktyczny i energooszczędny, najchętniej postawiłabym go w malowniczej spokojnej okolicy, idealnie w górach.

Ilość możliwości mnie oszołomiła, ale mając na uwadze swoje przyszłe potrzeby z menu wybrałam domy energooszczędne, parterowe, wolnostojące i bez garażu, a paskiem doprecyzowania wyznaczyłam zakres powierzchni od 80 do 100 m². Pomyślałam, że dom na starość, chciałabym nieduży i jednokondygnacyjny – teraz mam 4 kondygnacje, a wiadomo jak to jest – po schodach biegać na starość 😀 Wypatrzyłam również opcję „dom na skarpie” – spełniając od razu marzenie o życiu w górach. Bez garażu, bo nie mam prawa jazdy ani samochodu.

Decyzje

Stare przyzwyczajenia nie rdzewieją i w pierwszej chwili wybrałam dom ogromny, piętrowy, okazały a jednocześnie prosty „W krajobrazie”:

Zdjęcie projektu W krajobrazie WOX1067  Zdjęcie projektu W krajobrazie WOX1067   Zdjęcie projektu W krajobrazie WOX1067

Pewnie taki bym teraz zbudowała, ale skoro szukam domu idealnego,
takiego w sam raz do końca życia, dlatego ostatecznie wybrałam projekt, który spełnia moje…
marzenia o życiu blisko natury.

Projekt Z widokiem na słońce, WOX1076, EXTRADOM

Z widokiem na słońce

To, na pozór skromne lokum, zaprojektowane jako domek letniskowy, brawurowo spełnia wiele moich potrzeb – minimalistycznej eleganckiej bryły, oszczędnej formy, piękna i estetyczności, ekonomiczności ale przede wszystkim otwarcia się na życie przyjemnie nieskomplikowane. I zupełnie nie zraża mnie jego sezonowość w opisie, gdyż zagłębiony w ziemi budynek będzie trzymał temperaturę o wiele lepiej niż wolno stojący. Dla mnie na całoroczny tez się nadaje – w zimie cieplej, w lecie chłodniej. Każdy przecież wie, że już metr pod ziemią temperatura jest stała. Dodać do tego energooszczędne walory domu, możliwość rozwiązań rekuperacyjnych i mamy IDEAŁ ?

Wybrałam ten projekt głównie dlatego, iż pasjonuje mnie architektura współgrająca z krajobrazem. Odnajduję nieodparte piękno i harmonię w projektach zatapiających się w naturalnym środowisku, gdzie budynki nie zaburzają spokoju natury a łagodnie i z pokorą użyczają swojej funkcjonalności, by dopełniać wspaniałość zastanego odwiecznego porządku. Człowiek za bardzo ingeruje w środowisko naturalne, jeśli zatem da się zdrowo współistnieć, warto by podejmować takie próby częściej i śmielej.

Tak sobie to wyobrażam

Wypuszczam drona i filmuję mój dom od przodu, nieco z góry, bo przecież z przodu nie da się stanąć, dzięki tej pochyłości nie uświadczę żadnego zaglądania do okien, pełna wolność!

Zmieniłabym odrobinę sugestie projektowe i otoczyła dom, choć z jednej strony, a najlepiej z obu – tak, aby ściany otulała ziemia i porośnięte mchem czy trawą głazy.

Powyżej może biec sobie szosa i nawet jeśli ktoś stanie i spojrzy przed siebie, zapewne skupi się na widoku, a naszego gniazdka nawet nie zauważy. Piękne marzenie:Czuję niesamowicie silne pragnienie aby być tak blisko z naturą, cudownie to mnie inspiruje.

Co wewnątrz? Czyli to, co tygryski lubią najbardziej 🙂

A sama nie wiem 😀 Wszystko zależałoby od mojego stanu ducha w momencie wykończeniowym domu. Ciężko zaplanować przed wybudowaniem domu jego finalną atmosferę. Dobrze jest myśleć i planować wstępne, ale warto zostawić furtkę ostatecznego wyboru, dla przysłowiowego porywu serca, by zachować odrobinę autentyczności. Z każdym bowiem miejscem, domem trzeba się trochę poznać i polubić, by zacząć jego i nas wzajemnie oswajać, dopasowywać się. Wszelkie sztywne wytyczne, ostateczne plany, podjęte zanim dom w ogóle powstanie, zazwyczaj i tak koryguje życie. Nie ma się zatem co spieszyć.

Z dzisiejszymi nastrojami i potrzebami zapewne urządziłabym go prosto, lecz z jakimś lekkim twistem. Lubię naturę więc zapewne, jak zwykle, ze spacerów znosiłabym kamienie, patyki i malowałabym je układając przed domem i w środku. Mieszkać chciałabym tak, jak lubię, we wnętrzach przytulnych a jednocześnie lekko surowych, z drewnianymi podłogami z desek, lnem i bawełną w dodatkach. Wszystko brudno-niebiesko-zielono-szare z plamami miodu (w czasach szkolnych, na lekcjach malarstwa nienawidziłam ochry a teraz ją pokochałam) lub akwamaryny, może nawet gdzieś jakiś koral się pojawi dla ożywienia. Już samo drewno doskonale rozjaśnia pomieszczenie więc podstawowe sprzęty nadadzą charakter a o dodatki zadbałabym na samym końcu.

Alternatywną opcją, która mogłaby mnie skusić, jest inspiracja regionem, bo pięknie zawierać nie tylko cytaty z natury ale również z kultury, w której żyjemy, szczególnie przemijającej. Warto podpatrywać okoliczne stare domostwa i przeszczepiać jakieś znalezione w okolicy cudowności. Nie tylko malowane czy rzeźbione ornamenty, miejscowe tkaniny i różnego rodzaju wyroby, ale także stare narzędzia czy wręcz stare fragmenty architektoniczne lub budowlane – co tam nam się uda ładnego upolować. Wiele uroku i charakteru posiada ludowa sztuka, jeśli akurat zachwyci. Mnie często zachwyca.

 

Bardzo dziękuję portalowi extradom.pl za tę przygodę  ?
Jeśli myślicie o własnym domu, tu możecie wymyślać swój: