Nowe nastroje salonu

INSPIRACJA

Netflix wprowadził w tym tygodniu mini serial o oszałamiająco pięknych a zarazem nietypowych domach, rozsianych na całym świecie, z silnym naciskiem na wspaniałą Nową Zelandię, marzę o niej teraz ciągle. Ale dzięki tej uczcie dla oczu, którą sobie z Miśkiem tak intensywnie wczoraj zafundowaliśmy doszłam do wniosku, że nasz salon jest totalnie bez wyrazu i aż prosi się o nadanie mu odrobiny charakteru, choćby w postaci plamy nowego koloru na ścianie.

ZATEM ZIELEŃ

Pomyślałam o zieleni ale nie tej modnej teraz soczystej o świeżości trawy, nawet nie o tej modnej chwilę temu, z domieszka błękitu… nie, całkiem nie, wymyśliłam sobie taką, jaką właściwie juz kiedyś w starym mieszkaniu miałam, zgniłą i całkiem brudnawą. Nie limonkę, nie khaki, nie musztardę. Coś zgniło omszałego delikatnego acz wyrazistego. Jak postanowiłam, tak się dziś wzięłam za szkice. W efekcie mam 4 wersje wymyślania salonu na bazie materiałów i faktur oraz kolorów, które w nim już są i chciałabym aby w większości w takie pozostały. Aczkolwiek rozważam wymianę koloru ściany kominkowej z czerni na niebieskawą czerń bądź ciemną szarość… chociaż pewnie za dużo zachodu 🙂

img_7024.jpg

WARIANTY ZIELENI

1. Tak jak zawsze miało być

… tylko z twistem, bo zielona ściana w tle. Reszta wymarzona, czyli ukochana lampa porzeczkowa (czyż nie jest wspaniała!?) Lustro zostaje, ikona obok kominka też. Zmienia się głównie regalik pod ścianą – w tej chwili jest tylko za kanapą ale tu pokusiłam się – zesporym sukcesem, o dobudowanie go na otwartej przestrzeni z półkami, tak by lampa stała przy samym kominku a między obiema można było zawiesić ogromy obraz na całą ścianę (na razie blejtram największy, to 1/4 ściany, ale za to wiem co chcę mieć w takiej wersji namalowane – most <3) Wymieniłabym klosze w lampach na granatowo-brudnoszare a stół i tak mam do wymiany więc na każdej wersji będzie inny 🙂 Pod ikoną konsolka, na łóżku brudno niebieskie poduchy z plamami złota bądź oranżu.

img_7036.jpg

2. Prawie tak jak teraz jest

tylko zielona ściana miast gołębio szarej zachodząca pogniłą plamą aż do okna – robi się taki zakącik, bardzo przytulnie to wygląda. Zawsze marzyłam o ogromnych lampach kulach – i szczerze mówię próbowałam sobie je zrobić – z włóczki sznurka, z bandaża… nie wyszło. Chciałam aby było dużo czarnych 80 cm kul wiszących nad głową – tu jasno pomalowałam aby zachować lekkość, mam dosyć czerni ostatnio. Między lampami lustro monstrancja –  kupione w Tchibo na wyprzedaży, chociaż obawiałam się, że za małe do tak ogromnej ściany  – stąd też obecność kul, które zagęściły przestrzeń. Przy kominku duży pionowy obraz a pod nim gałęzie w wazonie oraz drewno.

img_7035.jpg

3. Ukryte kształty

Optyczna zmiana gęstości pomieszczenia. Ściana za kanapą zostaje podzielona. Wraz z kanapą i półką za nią kończy się też zieleń a zaczyna szarość lub czerń ze ściany kominkowej. W tej chwili jest tam pusta przestrzeń, która wygląda brzydko, razi swoim niezagospodarowaniem, od razu widać, że nie ma na nią pomysłu – aczkolwiek nie jest totalnie bezużyteczna gdyż stoi tam moja sztaluga. Wymyśliłam, że mogę tam wstawić nawet małą komodę i obrazy nad nią, bo ten kącik zmieni całkiem charakter ściany. Zieleń zachodzi na ścianę okienną, bardzo podobają mi się te przesunięcia, które ukrywają kąty i naturalne podziały.

img_7034.jpg

4. Lekkie szaleństwo

a tu, drogie siostry, totalnie mi odpaliło 😉 Aczkolwiek bez większego entuzjazmu. Jedyną fajną rzeczą, którą tu wprowadziłam, to na przedłużeniu czarnej/szarej ściany plama pomarańczowa do samego sufitu w postaci blachy miedzianej.

img_7037.jpg

Podczas mieszania barw odkryłam, że najbardziej podoba mi się brudny brąz z z brudnym granatem i błotnistymi błękitami wpadającymi w szarość. Myślę o tym by jutro namalować wersje w takich tonacjach… Pójdę spać i to lepiej przemyślę nazajutrz 😀

Która wersja wg Was najlepsza?