Regał za narożnikiem

nagl

Kto powiedział, że trzeba skończyć wszystko co się zaczęło przed upływem bieżącego roku? Trzeba? Nie sądzę. Nie czuję takiego parcia, wręcz przeciwnie raczej!
W domu jak zwykle wszystko na raz i nic nie jest gotowe, latami już :) Dlatego nie ma co oddawać się wyrzutom sumienia tylko śmiało wytyczać nowe cele.
Jakiś czas temu z tej pustki salonowej wymyśliłam sobie, że narożnik można otulić durnostojkami czy gdy czytam mogę z tyłu położyć sobie herbatę czy odłożyć książkę w razie konieczności. Na szybko nabazgrałam projekt:

oo

wevr
Samego regaliku nie widać ale widać graty poustawiane wzdłuż ściany i narożnika.
Oczywiście nie widać drugiej ściany ale właśnie ten rysunek uświadomił mi, że nici z zasłon. Zasłon nie będzie. Nieważne, że materiał już kupiony i odebrane uszyte firanki na 6-cio metrową ścianę. Tak czasem bywa, wszystko się zmienia, plany również i trzeba się nimi cieszyć – planami i zmianami. Do rysunku dodałam zdjęcia „szylkretowych” w zamyśle lamp. Niekoniecznie muszą być dokładnie takie, ot te są fajne i wiem gdzie je kupić, jeśli kiedyś będę miała taką gotówkę do wydania (Meble Vox) W każdym razie idea opierała się na zakupie trzech półek 30×120 cm i posadzeniu ich na stelażu z kantówek przymocowanych do ściany.
Cena półek to ok 20-40 zł w zależności od tego czy bez sękowe. Wybrałam z sękami,
bo nie chcę ich zamalowywać na razie a takie z „piegami” wydają mi się ładniejsze :)
Pomysł w mojej głowie skrystalizował się około listopada.

006 007

Pierwsza przymiarka:

008 009

Całość zmontowana i przytwierdzona do ściany.

012

Można będzie coś ustawić. Na razie zdjęłam wazony z okien żeby kwiaty miały więcej przestrzeni do życia. Muszę przemyśleć co chciałabym tu mieć – z pewnością dobre światło do czytania póki kącika czytelniczego brak. Ta smętnie zwisająca żarówka musi zniknąć. Z czasem ;p

013
Dziura będzie zasłonięta obudową z drewna bądź materiału – zawsze lepiej mieć dodatkowy dostępny schowek.

013a013b

W przerwach między robieniem regaliku powstaje pseudo parapet w kuchni.
Z takiej samej deski jak regalik. Miał być pomalowany na biało ale chyba jedynie zostanie potraktowany olejem jak blaty i tym sposobem będąc w swoim bliskim sąsiedztwie na co dzień będą do siebie pasowały. Niestety parapet nie może wystawać, bo cargo by się nie otworzyło. Tak deweloper zbudował dom, że za nisko okno wstawione… ale nad tym będę bardziej ubolewać opisując kuchnię 😀
014 015 Trochę się tej pianki naddało :)

I jeszcze tylko obcięcie, zagipsowanie, wyrównanie…

016
Pomalować ścianę i koniec :) Malowanie już jutro. Niech wyschnie.
W nowym roku pięknie zacząć od skończenia parapetu.

W międzyczasie powstaje łazienka dolna – dziś kolejna warstwa wściekłego różu została położona – jeszcze jedna i żywica

Nie wspomniałam nic o świętach… Ani wcześniej o przygotowaniach ani o nakryciu stołu, choince… Jakoś cieszyłam się tym po cichu :)

Od jakiegoś czasu chciałam pomalować ścianę w salonie w lowpoly połączone z motywami kwiatowymi i kaligrafią. Odeszłam od tego, nie może być za dużo szczęścia. Kwiaty jednak nadal za mną chodziły, bardzo. Pomyślałam o kwiatowej choince. Przed świętami zrobiłam sobie moodboard tematyczny do umieszczenia na pulpicie.

floral

Nie udało mi się zdobyć kremowej czy choćby bladoróżowej bibuły, same ostre kolory. Myślałam o bieli ale po jednym kwiatku zrezygnowałam.  Kwiaty z krepiny zaczęłam robić zanim choinka się pojawiła w domu. Zrobiłam kilka – różowe, czarne i biały. Po zakupie choinka okazała się nieoczekiwanie wspaniała. Zachwyca blaskiem igieł, gęstością, kolorem, obfitością  i kształtem. Powiesiłam na niej lampki i tyle jej do szczęścia wystarczyło. Jednak  rzuciłam przygotowane kwiaty bez mocowania, ot tak żeby sobie zdjęcia upamiętniające zrobić i tak już została. Dodałam jeszcze gwiazdki, które wcześniej robiłam, bo tak. Do dziś sobie na niej luzem leżą. Jest tak piękna, iż nie wymaga ozdób. Aż żal, że za jakiś czas zacznie się sypać…

c01 c02

Gdy tylko odfajkowany został temat choinki ogarnęłam kwiaty, przesadziłam je do wspólnych donic żeby się nie męczyły.  A skoro przy roślinach jestem muszę wspomnieć o amarylisach.
Przedświątecznie wzdychałam sobie do nich, oglądałam zdjęcia… W końcu żeby się przydać jakkolwiek wsparłam Fundację Magdy Szot i tegoroczną Paczkę Uśmiechu rysując amarylisy właśnie:

a01

Przez to rysowanie byłam już całkowicie wkręcona i zapragnęłam ich całym serduchem. Któregoś dnia wstałam o 5 i pojechałam na giełdę kwiatową z nadzieją, że znajdę jakieś białe doniczkowe. Znalazłam w jednym punkcie DWA. Reszta sklepów miała inne kolory. Szczęśliwie. Tak wyglądały po zakupie:

a02

Zdjęcie z pracy :) Kupiłam wtedy również liście eukaliptusa aczkolwiek nie tę odmianę którą chciałam ale i tak piękne:

a03

Wracając do amarylisów. Były takie maleńkie po zakupie, bałam się, że zmarzły w drodze, że nie urosną ani się nie rozwiną. Urosły bardzo. Ale przez to, że nie było włączane ogrzewanie w domu, zakwitły dopiero po świętach. Za to prześlicznie. Oczywiście nie wiedziałam, że trzeba je jakoś umocnić i jeden się złamał więc ta część upadła skończyła w wazonie – też pięknie.

Nie mogę się na nie napatrzeć! Najchętniej wstawiłabym tu wszystkie zdjęcia
ale byłoby nudno 😀 Więc tylko kilka wybranych.

a06a05  a09a08a010  a07

Zapisz

  • Catti

    zawsze mi się takie półki za kanapą podobały!!
    świetnie wyszło…. wygląda tak jakby były tam zawsze :)
    no i równocześnie świetny schowek…

    obraz przepiękny!