Niech nam miłościwie panują

PANTONE-Color-of-the-Year-2016-Codes[1]

Pantone ogłosił swojego króla i królową przyszłego roku, Rose Quartz i Serenity. Ładnie ze sobą wyglądają i pasują do koncepcji bieli Benjamina Moora. U mnie pewnie pasować nie będą. Taką Marsalę jeszcze ugościć bym mogła, szczególnie, że cudownie jej do twarzy z Tealem, którego miłuję ale nigdzie go u mnie nie uświadczysz. Jeszcze.

Biel jaka jest każdy widzi
Przeszłam się po stronach producentów farb aby sprawdzić jakie mają propozycje. Biel jest kolorem nadchodzącego roku Benjamin Moore a dokładniej jeden z ich ponad 200 oferowanych odcieni, Simple White. Zmęczona już jestem nijakimi białymi wnętrzami atakującymi mnie zewsząd, podobnie jak szarością w połączeniu z drewnem — piękne ale ile można… Ano można. Może faktycznie przegięcie to najwłaściwsza metoda by nasycić się i w pełni to doświadczyć. O, jakże chciałam mieć białe wnętrza w domu, zaraz na początku gdy myślałam o tym co w nim widzę. Całkiem białe bez śladu niczego innego. Jak w matrixie. Utopia ale za to zachwycająca. Niepraktyczna ale bogata w swojej prostocie. Nie zgodzę się, że biel jest zachowawcza i nieciekawa. Wręcz przeciwnie jest trudna i wymagająca, umiejętnie użyta we wnętrzach, w przemyślanych aranżacjach, w zestawieniu różnych materiałów i w obecności innych barw może przybierać różne oblicza i nie raz nas zaskoczyć. Biel nie jest nudna, Nigdy. No, może jest na na zdjęciach inspiracyjnych BM, sorry ale szukałam i żadne zdjęcie BM nie poparło mojej tezy:

     
  

Może to jedno jedyne, które mówi, że gdy jest biel musi być jakaś siła równoważąca. Moim zdaniem nie musi ale czarny dom…

… moje marzenie, zatem chętnie się zgodzę, że ładna inspiracja. Kocham czerń, dlatego u siebie mam jej sporo ale jakość nie zdecydowałam się na zestawianie ich z bielą… Tak, mam biały sufit ale już niedługo. Drażni mnie biel sufitu przy bogactwie ciemnych barw. Przynajmniej w moich wnętrzach. Muszę ją złamać.
BTW Dokładnie ten odcień czerni mam u siebie w kuchni. Cieszy mnie więc że Black BM jest również w trendach na ten rok :) Moja ściana w kuchni:

kuchniaAgi

 

Jak zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?
Dulux zaproponował nam złocistą ochrę (Cherished Gold),

która wg nich jest naturalną ewolucją zeszłorocznego miedzianego różu (Copper Blush)…

i coś w tym jest.
Nie ma brzydkich kolorów tylko zestawienia kolorystyczne są mnie lub bardziej udane. Powyższe jakoś mnie nie rozpala 😉
Ciężko trafić w masowy gust. Wybierając kolor roku wizualizacja główna nie powinna odrzucać. A trochę tak jest. Gdyby nie chęć eksploracji tematu być może nie zajrzałabym dalej by zgłębić aspekty propozycji.
Jak to bywa w świecie kreatorów nie efekt końcowy się liczy tylko idea jaką chcesz przekazać, zawsze mnie to dziwiło i nigdy tego nie zrozumiem ale świat sztuki opiera się na jej krytykach zatem żeby można było coś ocenić nie tylko w kategoriach podoba mi się lub nie podoba, twórcy posiłkują się koncepcjami, które mają zbiór myśli w danej sferze, obrazu, który chcą nam zaszczepić. Moim zdaniem ilu ludzi ziemia nosi tyle koncepcji sztuki, każdego za serce chwyta coś innego i to jest piękne. Komercjalizacja każdego aspektu życia prowadzi jednak do normalizacji naszych gustów.  Dlatego żeby ogarnąć brak prężnych prądów wyznaczanych przez artystów a zdecydowanie sprzyjających sprzedaży mamy więc guru od upodobań a każda firma wyznacza własne kierunki – mentalne drogowskazy mówiące nam co nam się w tym roku podoba bardziej a co już raczej nie. Kupiłaś sobie torbę w pięknym kolorze Marsali?  Teraz raczej zainwestuj w pastelową aby być zauważoną na ulicy jako sprytnie wpasowująca się w popkulturę. Ale każdy wie jak to działa, nie muszę się nad tym rozwodzić.

A jednak zachwyca
Zatem idea. Piękna myśl, która, jak wszystko, przemija więc warto ją pochwycić i cieszyć się nią choć przez chwilę. W tym Dulux stawia na dwoistość natury rzeczy. Uniwersalne przesłanie, jakże łatwo się z nim identyfikować, zrozumiałe dla każdego i  każdy znajdzie tam też coś dla siebie. Mnie podobają się dwie drogi: Ciemność i światło oraz Słowa i obrazy.

Zacznę od słów i obrazów. Mnie to połączenie szczególnie dotyka. Mam fisia na punkcie typografii i liter, cyfer, słów w przestrzeni mnie otaczającej. Lubię w każdej postaci. Jest to hołd słowa pisanego i tego szczególnego rodzaju odurzenia jakim jest przenoszenie się w świat wyobraźni dzięki książkom, można wykreować własne przestrzenie, pogrążyć się w nich, przesiąknąć nimi w takim stopniu, że ciężko się potem odnaleźć w zwykłym świecie. Ale na szczęście świat nie jest zwykły i każdą najmniejszą cząstką potrafi oszołomić. Paleta słów i obrazów jest spokojna i zachowawcza, neutralna i bezpieczna. Świetna jako baza by przyszaleć z dodatkami. Odnajduję ją u siebie w domu, lubię i korzystam jednak MROK miłuję stad światło i cień u mnie zawsze znajdzie specjalne miejsce.

Patrzę na to zdjęcie powyżej i wyjść z zachwytu nie mogę. Marzę o takich ścianach od dłuższego czasu. Przepięknie wygląda na ich tle ochra, która przywdziewa szaty dostojności starego złota lub zmatowionej miedzi / brudnego mosiądzu. Jednak zdaję sobie sprawę, że całą brudną robotę wykonują tu żółte dodatki sprytnie podkręcając tempo oddechu i dając tym ciut dusznym odcieniom lekkości i orzeźwienia. Piękne połączenie. Mam na pintereście tablicę poświęconą temu kolorowi, nie potrafię mu się oprzeć i chętnie mu ulegnę, najlepiej gdy wyjdzie już całkiem z mody 😉  Moje ulubione inspiracje:


Tak, ten kolor jest bratnią duszą dla Marsali :) Chociaż żółty oraz biel również wydobywa z niego wszystko co najpiękniejsze. Sama nie wiem zieleń to czy coś całkiem niebieskiego :) Dla mnie to kolor teraźniejszości, nieważne co mówią inni, kochałam go w tym roku i będę kochała zawsze. Kiedyś powiedziałam o miłości do ludzi, że nawet gdy związki się kończą a ludzie odchodzą, wygnioty w duszy pozostają w nas na zawsze. Dotyczy to nie tylko relacji międzyludzkich ale dokładnie wszystkiego, co ma związek z uczuciami – wspomnienia związane z muzyką, podróżami, sztuką zostają w nas na zawsze i przywołane gdzieś przypadkiem niesioną przez wiatr melodią grzeją nasze serca i jest tak jakbyśmy nigdy się nie rozstali, czas staje. Miłość to szczęście, które w nas zostaje na zawsze, trzeba jedynie chcieć je przyjąć i nie zagłuszać rozumem. Podelektuję się zatem jedną z moich miłości…

Wstawiłam duże, bo ładne :)

Podsumowując. Moimi kolorami roku nadal będą czerń, teal (turkus. morski, zieleń, jadeit, seledyn… sama nie wiem co to za odcień) i może ten piękny odcień żółci gdzieś na granicy z zielenią.

 

Foto źródło: Pinterest

Zapisz

  • Pingback: 2015.01.22 - Atelier Szczęścia()

  • Nie przypuszczałem że tekst o kolorach może być tak interesujący. Świetnie napisane. MiMo, że ja zdecydowanie unikam ciemnych wnetrz to treść przypadła mi do gustu. Czekam na więcej.

    • agi

      Bardzo dziekuje. Mnie sie jeszcze nie udalo zrobic listy 100 wdziecznosci, nawet nie zaczelam. Mam nadzieje, ze choroba szybko odejdzie i bede mogla sie ogarnac.